Co skrywają Stare Świdry? Katastrofę ekologiczną

skladowisko popilu EC Zeran stare swidry bialolekaStare Świdry to obszar położony między Wisłą, a ulicą Modlińską na warszawskim Tarchominie. Ścieżka rowerowa na łonie natury potrafi zapierać dech w piersiach o każdej porze roku. Od kilku tygodni trwają konsultacje społeczne w ramach projektu “Osiedla Warszawy”. Trójstronny dialog pomiędzy miastem, prywatnymi inwestorami oraz mieszkańcami to przepis na zrównoważony rozwój przestrzenny. Potencjał rozwojowy dawnych terenów przemysłowych może wkrótce stać się wielofunkcyjnym fragmentem stolicy. Aktywiści marzyli w tym miejscu o parku Piekiełko, ale szala przechyla się w stronę budownictwa mieszkaniowego z rządowego programu mieszkanie plus . Czy coś jeszcze może nas zaskoczyć?

Pozostałości Fabryki Domów Stare Świdry o powierzchni 40 hektarów trudno przeoczyć. Zbudowana w latach pięćdziesiątych odegrała istotny wpływ w produkcji gotowych elementów bloków z “wielkiej płyty”. Zakład upadł w latach dziewięćdziesiątych i od tego czasu budynki niszczeją. Dzielnica mimo chęci rozbiórki hal, z braku środków pieniężnych nie poradziła sobie z problemem. Reszta terenu fabryki należy do inwestorów prywatnych.

To co przez lata stało na przeszkodzie w rozwoju tego obszaru i o czym zdaje się zapominają pomysłodawcy “Osiedla Warszawy” to składowisko popiołu z sąsiadującej elektrociepłowni EC Żerań.  Pozornie spokojne jezioro o powierzchni ośmiu hektarów skrywa pod taflą wody tykającą bombę ekologiczną.  Malowniczo wyglądający zbiornik wodny skąpany w zieleni to składowisko mokre odpadów paleniskowych. W wyniku spalania węgla pozostaje w kotle żużel, do którego dodaje się wodę w celu uniknięcie pylenia oraz ułatwienia transportu rurociągiem. Główne związki chemiczne wchodzące w skład pulpy to: krzem, glin, wapno, siarka, żelazo … oraz substancje toksyczne:

  • ołów
  • kadm
  • miedź
  • cynk
  • bor
  • chrom
  • kobalt

Szczególnie kobalt jako materiał promieniotwórczy jest tu największym zagrożeniem dla przyszłych mieszkańców “Osiedla Warszawy”. Podstawową jednostką dawki skutecznej obrazującej narażenie ludzkiego ciała na promieniowanie jonizujące jest Siwert. Choć wielu osobom już na myśl mogą przyjść skojarzenia z Czarnobylem trzeba mieć na uwadze, że nawet spożycie banana ma moc dawki 0,10 mikroSiverta. Promieniowe materiałów pozyskiwanych z wnętrza ziemi jest czymś naturalnym, ale sprawa się komplikuje przy ich spalaniu. W odpadach paleniskowych następuje nawet sześciokrotna kondensacja radionuklidów co przy tysiącach ton żużlu składowanego w jednym miejscu stanowi już pewien problem.  1000 mikroSivertów (1 miliSivert), tyle wynosi roczna dopuszczalna dawka promieniowania na jedną osobą. Tymczasem pomiar prostym licznikiem Geigera na składowisku Stare Świdry wskazał moc dawki ekspozycyjnej na poziomie 0,16 mikroSivera na godzinę! To daje nam 1470 mikroSiverta (1,4 miliSiverta , 140% normy). O ile jeszcze można zrezygnować ze strefy ochronnej wokół składowiska budując na Myśliborskiej żłobek i szkołę podstawową tłumacząc sobie, że dzieci przebywają na terenie placówki kilka godzin dziennie, a nie ciągły rok.  O tyle stawianie bloków mieszkalnych w samym środku składowiska zdrowym dla przyszłych mieszkańców raczej nazwać nie można. Oczywiście nim ruszy budowa osiedla zbiornik trzeba będzie osuszyć, a przy załadunku na ciężarówki pył niesiony wiatrem będzie osiadał na okolicznych domach. Na koniec jeszcze trzeba znaleźć odbiorcę popiołu, który nie może zostać użyty na terenach rolniczych. Koszty logistyczne operacji będą szły w miliony i znacznie przewyższą korzyści z kilku nowych osiedli w tym miejscu. To może też tłumaczyć dlaczego z rządowego programu mieszkanie plus powstaną w tymi miejscu osiedla, ponieważ to skarb państwa weźmie na swoje baraki zagospodarowanie odpadów, a nie prywatny inwestor.  Czy jest sens tyle ryzykować, kiedy można składowisko pozostawić pod lustrem wody czyniąc z jeziora punkt centralny nowego parku?

pole z odpadami radioaktywnymi elektrownia

W marcu 10% podwyżka

sklep lidl modlinska 35a bialoleka

Od wybuchu skandalu w Biedronkach z 2004 roku wiele się zmieniło. Czasy wyzysku i skojarzenia discountu z obozem pracy minęły bezpowrotnie. Teraz to pracodawcy walczą o pracowników, a markety wyznaczają nowe standardy na rynku pracy.  Co roku Lidl regularnie podnosi wynagrodzenia swoich pracowników, w tym jest to aż dziesięć procent.  Zarobki po podwyżce w marcu wyglądają następująco:

Zarobki netto (na rękę) w Lidlu
Staż pracy przed po
początkujący 2017 – 3211 zł 2226 – 3480 zł
po roku 2673 – 3391 zł 2942 – 3660 zł
po 2 latach 2852 – 3660 zł 3121 – 3929 zł

Dodatkowo świadczenia pozapłacowe: karta multisport, prywatna opieka medyczna, okazjonalne bony i paczki oraz możliwość przystąpienia do ubezpieczenia grupowego. Lidl cały czas otwiera w Polsce nowe sklepy i tym roku planuje zatrudnić dodatkowo 1300 nowych pracowników (oferty). Praca w Lidlu stała się już atrakcyjna nie tylko w sektorze sklepów spożywczych, ale także w odniesieniu do bardziej uznanych zawodów.

3411 zł na rękę, tyle oferuje Ministerstwo Obrony Narodowej dla radcy prawnego wspierającego zawieranie umów offsetowych dostaw sprzętu wojskowego.  Pięć lat studiów, trzy aplikacji, dostęp do informacji tajnych oraz ogromna odpowiedzialność za interesy bezpieczeństwa państwa … a zarobki 500 zł mniejsze niż kasjera. Odpływ specjalistów z budżetówki pogłębia się każdego roku i już zaczyna brakować ich w ważnych gałęziach funkcjonowania państwa.  Ministerstwo finansów nie nadąża za dynamiką rynku prywatnego i czeka nas paraliż administracji państwowej jeśli nie zatrzymamy tego trendu.

Lidl zmienia rynek otwierając ludziom oczy na godziwe wynagrodzenie. Ostatnio w mediach zabłysnął dyrektor Wedla (Maciej Herman) żaląc się na brak rąk do pracy za 2156 zł netto. W wywiadzie przedstawiciel Wedla deklaruje gotowość zatrudnienia z miejsca ponad pięćdziesięciu osób, których próżno szukać na rynku pracy. W najdroższym mieście w kraju przy obowiązujących cenach mieszkań i usług takie zarobki plasują się na granicy ubóstwa i już teraz jedna dziesiąta załogi na produkcji to osoby pozyskane zza wschodniej granicy.  Zaznaczmy, że średni zysk netto Wedla miesięczny to 53 mln zł i spokojnie wystarczyłby na podniesienie pensji czyniąc ofertę bardziej atrakcyjną. Łatwiej zrzucać winę na sytuację ekonomiczną, ciąć koszta posiłkując się tanią siłą roboczą, ale wolne środki gromadzić bez końca na przyszłe wizje nowej linii produkcyjnej. Tylko kto będzie przy niej pracował, jak już w obecnej fabryce z powodu braków kadrowych zakład jest zmuszony do przerw w produkcji? Tak wygląda starcie 168 lat tradycji marki Wedel ze specjalistą zarządzenia branży FMCG.

Sala zabaw dla dzieci Hop-Cafe

Już 3 marca (niedziela) (opóźnienie szczegóły na fanpagu Hop-Cafe) uroczyste otwarcie sali zabaw dla dzieci.  Od godziny 11:00 przez cały dzień będą odbywać się różnorodne atrakcje dla dzieci, a każdy malec wyjdzie z symbolicznym prezentem. Sala zabaw Hop-Cafe mieści się w dawnym lokalu po sklepie Groszek na Kowalczyka 16 (róg Kowalczyka i Łopianowej).  Jest to druga sala zabaw Hop-Cafe, pierwsza w Legionowie, która stawia przede wszystkim na bezpieczeństwo najmłodszych oraz czystość. Dla najmłodszych dzieci: bujaki, klocki, tor zjazdowy, a dla starszych: zjeżdżalnie tubowe, labirynty, przejścia tubowe i przede wszystkim wielki basen z piłeczkami. Dla rodziców kawiarnia, gdzie można złapać chwilę oddechu relaksując się przy filiżance aromatycznej kawy. Godzina szaleństw w tygodniu 16zł, w weekendy 20zł. Dla stałych bywalców taryfa no-limit 100zł na miesiąc.

sala zabaw dziecko w piłkach

W najbliższych dniach również otwarcie sklepu Fresh pod rebrandingu na Żabka pod Kowalczyka 1. W perspektywie kilku tygodni doczekamy się apteki na Kowalczyka 11 lokal G (na przeciwko orlika). Z początkiem lutego żegnamy się ze sklepem Sailing Machine z sąsiedniego lokalu E.

Drugi stopień alarmowy na czas konferencji o Bliskim Wschodzie

Jak informuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa od 11 lutego na terenie miasta stołecznego Warszawy obowiązuje drugi stopień alarmowy BRAVO-CRP oraz ALFA. Stopnie alarmowe są przede wszystkim sygnałem dla służb o potrzebie zachowania szczególnej czujności. Skala CRP dotyczy jedynie ochrony infrastruktury teleinformatycznej administracji publicznej i sprowadza się do dyżurów administratorów systemów. Równolegle wprowadzono też poziom ALFA, który już nie brzmi tak spektakularnie, ale dotyczy ochrony ludności w przypadku wystąpienia zdarzenia o  zwiększonym i przewidywanym zagrożeniu działalnością terrorystyczną. Wprowadzenie tego ostrzeżenia wiąże się koniecznością podjęcia stosownych działań przez odpowiednie służby:

  • Wzmożona kontrola obiektów użyteczności publicznej oraz innych obiektów, które potencjalnie mogą stać się celem zdarzenia o charakterze terrorystycznym.
  • Sprawdzanie, w zakresie podejrzanych zachowań osób oraz w poszukiwaniu podejrzanych przedmiotów, budynki będące w stałym użyciu.
  • Dokonywanie, w ramach realizacji zadań administratorów obiektów, sprawdzenia działania instalacji alarmowych, przepustowości dróg ewakuacji oraz funkcjonowania systemów rejestracji obrazu;

Jasno wynika, że administracja publiczna jest zobowiązana do prowadzenia wzmożonej kontroli miejsc użyteczności publicznej i dużych skupisk ludzkich. Do takich miejsc można zaliczyć sieć metra warszawskiego, z którego dziennie korzysta 791 000 pasażerów. Jak to wygląda w praktyce? Stacja Metro Marymont: poza pasażerami żadnego patrolu policji czy Straży Metra Warszawskiego na peronie.
metro warszawa stacja marymont poranny szczytStacja Centrum: tu też bez zaskoczenia – żadnych służb mundurowych w polu widzenia.
metro warszawa stacja centrum tłum ludzi zmieścić w wagonieStacja Dworzec Gdański: tu podobnie nikogo. Specjalnie czekaliśmy na odjazd wagoników w obu kierunkach, żeby zdemaskować potencjalnych tajniaków po cywilnemu.
metro warszawa stacja dworzec gdanski pusty peronTak wygląda wzmożona kontrola dużych skupisk ludzkich.  Przypomnijmy ostatnie cele ataków terrorystycznych:

  • 3 kwietnia 2017 zamach w petersburskim metrze.  Na głównej stacji przesiadkowej wybucha bomba zabijając 16 i raniąc 47 osób.
  • 11 kwietnia 2011 zamach w metrze w Mińsku na Białorusi. Na centralnej stacji w godzinach największego szczytu doszło do wybuchu bomby. Śmierć poniosło 15, a rannych zostały 203 osoby
  • 7 lipca 2005 zamach w londyńskim metrze. W trakcie szczytu państw G8 doszło do trzech eksplozji w metrze. Zginęły 52 osoby, a co najmniej 700 zostało rannych.
  • 20 marca 1995 zamach w tokijskim metrze.  Członkowie sekty rozpylili w pociągach gaz sarin. Śmierć poniosło 12 osób, a liczba poszkodowanych sięgnęła 5000.
  • mniejsze “incydenty” jak wybuch 11 grudnia 2017 w metrze na Manhattanie czy próba detonacji ładunku 22 maja 2017  w londyńskim metrze.

Zamknięta przestrzeń potęgująca siłę uderzeniową ładunku wybuchowego, niewydolna wentylacja odprowadzająca dym z eksplozji oraz ciasne korytarze utrudniające szybką ewakuację sprawiają, że metro i dworce podziemne stanowią idealne cele ataków terrorystycznych. Tymczasem służby odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo tłumnie pilnują barierek wokół szczytu konferencji bliskowschodniej choć przedstawiciele 60 krajów biorących w niej udział i tak mają własną ochronę. Nieobecne na szczycie będą reprezentacje Rosji, Syrii, Turcji i Iranu.

JCPOA – czego nie zobaczymy w mediach

Konferencja ministerialna rozpoczyna się w środę od uroczystego obiadu na Zamku Królewskim. Następnie z przemówieniami wystąpią prezydent Andrzeja Dudy i wiceprezydenta USA. Głównym zagadnieniem spotkania będzie problematyka pokoju i bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, tyle że nie zaproszono na nie Iranu.  Władze Polski miały zapewniać ambasadora, że spotkanie nie jest skierowane przeciwko żadnemu państwu. Równolegle sekretarz stanu USA (Mike Pompeo) stwierdził wprost w wywiadzie, że spotkanie ma zapewnić ważny element, przez który Iran nie będzie miał destabilizującego wpływu. O jakim elemencie mowa?


JCPOA (Joint Comprehensive Plan of Action) zwane potocznie jako wspólne porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego. W październiku 2015 roku podpisano we Wiedniu porozumienie pomiędzy Iranem, a głównymi potęgami światowymi (w tym UE). Przedmiotem było ograniczenie zapasów uranu oraz infrastruktury do jego wzbogacania w  zamian za ulgi w sankcjach. W maju 2018 roku prezydent USA (Donald Trump) zapowiedział wycofanie się z porozumienia, a w efekcie Unia Europejska chciała znieść sankcje i wznowić handel w Teheranem. Sytuację podsumował departament unijnej dyplomacji (Ellie Geranmayeh): “Choć niektóre państwa UE mogą mieć problem z aktywnością Iranu w regionie. To trudno wyobrazić sobie, jak USA chcą zaadresować ten problem w konstruktywny sposób dla bezpieczeństwa i stabilności Bliskiego Wschodu”. Dodajmy, że na szczyt nie przyjedzie szefowa unijnej dyplomacji. Trudno wyobrazić sobie plan budowania pokoju i stabilizacji regionu, kiedy nie bierze w nim udziału jeden z główny graczy. Stąd protest Teheranu i szefa dyplomacji Javad Zarifa, który przypomniał , że uczestnicy anty Irańskiego spotkania są jednocześnie martwi i zhańbieni. Na ile to ostra retoryka, a na ile realne groźby miejmy nadzieję się nie przekonywać. Dla wielu zachowanie rządu jest niezrozumiałe. Wychodzenie przed szereg z organizowaniem konferencji o Bliskim Wschodzie bez udziału zainteresowanych? Nie bez powodu Iran odbiera to spotkanie jako próbę zbudowania sojuszu za ich plecami, a zaostrzenie sankcji doprowadzić do destabilizacji jak to miało miejsce w Afganistanie,Iraku,Libii i Syrii.

Gdzie może dojść do zamachu?

Nawet początkujący terrorysta nie będzie miał problemu z wytypowaniem najbardziej podatnego miejsca do przeprowadzania zamachu bombowego w Warszawie. Łącznik dwóch linii metra na stacji Świętokrzyska to istna beczka prochu.

metro warszawa stacja swietokrzyska waskie schody liniami m1 m2
Wiecznie zatłoczone wąskie przejście już potrafi się samo przytkać pod napływem potoku pasażerów z kolejnych wagoników. Sytuacje pogarszają schody ruchome w górnej części przejścia, które wtłaczają na dół kolejne osoby mimo, że w korytarzu nie ma już miejsca. Tylko cud sprawił, że w tym miejscu nie doszło jeszcze do tragedii. Wystarczy mały atak paniki, żeby ludzie sami stratowali się tutaj na śmierć. Nawet jeśli wydostaniemy z kotła to projektanci metra rzucają kolejne kłody pod nogi. Przejście wzdłuż peronu linii M2 jest bardzo wąskie i ledwo mieszczą się dwie osoby. Temat poruszał ostatnio TVN Warszawa, gdzie władze miasta przyczynę problemu dostrzegają w zbyt wąskim rozstawie tuneli pierwszej linii metra projektowanej w latach 90 tych. Ciekawe, że tak samo wąskie perony mamy na pozostałych stacjach drugiej linii metra dzięki filarom i umieszczeniu wysypek ze schodami po środku peronu.

metro warszawa stacja swietokrzyska waski peron przy filarach

Co robić, jak żyć?

Na puszczane w kółko komunikaty przez megafon o zabraniu bagażu i skorzystaniu z żółtego telefonu w razie dostrzeżenia nietypowej sytuacji już nikt nie zwraca uwagi. Prostym tego dowodem są częste wyłączenia z ruchu stacji Młociny, kiedy to Straż Metra Warszawskiego na ostatniej stacji odkrywa pozostawiony bagaż.  Na służbę patrolową nawet przy wprowadzeniu alertu za bardzo nie ma co liczyć jak braki kadrowe w garnizonie warszawskim to 670 etatów, a w całym kraju 5 tyś. Pozostaje wspólnie zadbać o nasze bezpieczeństwo i jeśli coś wygląda podejrzenie działać:

  • Zachować spokój i nie wywoływać paniki wykrzykując bomba jeśli nie mamy takiej pewności.
  • Nie dotykać, przenosić, otwierać podejrzanego przedmiotu.
  • Jeśli czujemy się zagrożeni czym prędzej opuścić strefę zagrożenia.
  • Poinformować odpowiednie służby co i gdzie wydaje nam się podejrzane. Najlepiej przekazać te informacje napotkanemu funkcjonariuszowi, przez żółty telefon na peronie, a jeśli opuściliśmy obiekt przez numer alarmowy 112.

Drugi dzień szczytu odbędzie się na Stadionie Narodowym. Zachowajcie czujność, a najlepiej nie korzystać z metra.

Awizo w skrzynce zamiast przesyłki

Coraz więcej mieszkańców Białołęki nie otrzymuje przesyłek rejestrowanych bezpośrednio do domu. Listonosz nawet nie sprawdza domofonem czy adresat jest w lokalu, ale z automatu zostawia awizo w skrzynce na listy. Cały dzień człowiek czuwa na list w mieszkaniu, a wycieczka do placówki i tak jest nieunikniona, żali się Pani Monika w poście na jednej z grup osiedlowych, który rozpętał istną burzę.

Nawet najstarsi górale nie wiedzą, kiedy powstała filia urzędu pocztowego przy Kowalczyka 3. Mały lokal z dwoma okienkami zaspokajał przez lata potrzeby mieszkańców Żerania.  W 2014 roku rozpoczął się boom budowlany, a okolica zapełniać nowymi blokami.  Trzy tysiące nowych adresatów w rewirze do obsłużenia, a rąk do pracy brak.  Czy czeka nas pocztowy armagedon, pytamy u źródła:

awiza pocztowe skrzynka na listy poczta polskaPraca zaczyna się od ósmej rano na posortowaniu listów według ulic i budynków. Całymi godzinami człowiek skanuje do systemu przesyłki polecone zanim wyruszy w teren. Na nowych osiedlach jest tego wyjątkowo dużo: wszelakie pisma z sądów, banków, urzędów. Do wielu przesyłek już na wstępie można wystawić awizo, kiedy waga przekracza 2kg albo gabaryt nie zmieści się do skrzynki. Listonosz jest w stanie efektywnie doręczyć około 60 listów poleconych dziennie, a jednocześnie potrafi ich przyjść kilkaset. Pozostaje wziąć te 60 i zostawić resztę na jutro, jutro podobnie i tak zaległości będą się kumulować. Całą Polskę obiegła historia placówki Poczty Polskiej w Mysiadle, która dostarczała listy z miesięcznym opóźnieniem. Mniejsze zło wziąć te 60 dla lokali użytkowych, a resztę dla mieszkańców awizować.  Stąd historie, jak Pani Moniki, która będąc w domu nigdy nie doczekała się dzwonka do drzwi od listonosza. Pozostaje wybrać się do placówki pocztowej, gdzie mamy drugą stronę medalu. Te kilkaset osób szturmuje dwa okienka filii w budynku SM Żerań i możemy być pewni kolejki o każdej porze dnia. Po  większe paczki trzeba jechać do głównej placówki przy Atutowej 11, gdyż warunki lokalowe nie pozwalają na przetrzymywanie tak dużych gabarytów. W terenie dochodzi jeszcze wrzucanie ulotek i gazetek, a to wszystko za 1570 zł na rękę niezależnie od pogody na dworze.

Wiele osób szokuje liczba 60 doręczeń na dzień. Zanim ktoś skrytykuje pracowników poczty, że są leniwi, zapoznajmy się z największymi utrudnieniami w ich pracy:

  • Trudno oczekiwać, żeby listonosz chodził po każdym piętrze i pukał do kolejnych drzwi. W nowym budownictwie ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, że mają niesprawny domofon otwierając drzwi kodem. Nieintuicyjna centralka zmuszająca do odczekania pół minuty pomiędzy wyborem innego numeru lokalu (zabezpieczenie przed dzieciakami dzwoniącymi po wszystkich mieszkaniach) też nie usprawnia pracy doręczyciela. Upewnijcie się, że domofon jest sprawny, a przy klawiaturze jest instrukcja jego użytkowania. 
  • Przerwanie wrzutki do skrzynek pytaniami, czy “może ma Pan coś dla mnie” wychodząc z psem na spacer. Potem stwierdzenie, że nie wziąłem dokumentów i niech jednak zostanie awizo. Dywagowanie zabiera cenny czas, który pozbawia możliwości doręczenia listu kolejnemu adresatowi. Idąc na rękę listonosz ryzykuje posądzenie o wydanie korespondencji nieuprawnionej osobie. Widzicie listonosza przy skrzynkach, pozwólcie mu kontynuować wrzutkę.
  • Brak informacji przy windzie o podziale lokali według pięter. Kiedyś to były czasy, numeracja w każdej klatce rozpoczynała się od jedynki i pięła się ku górze. Z dużym prawdopodobieństwem można było zgadnąć piętro znając liczbę lokali na kondygnacji. Potem przyszła numeracja idąca w setki wg uznania deweloperów i bez takiej ściągawki przy windzie listonosz krąży między piętrami szukając lokalu. W progu będąc witanym “nie śpieszyło się panu do mnie”. Kurierzy firm też docenią takie udogodnienia z Waszej strony.
  • Jak już listonosz zadzwonił domofonem, wjechał na odpowiednie piętro, stanął przed drzwiami to jedynym marzeniem jest doręczenie tak bardzo oczekiwanej przesyłki. Oczywiście każdy też może odmówić przyjęcia i lecimy dalej. Na litość, konsultacje telefoniczne z małżonką, która nie odbiera i prośba, żeby poczekać te kilka minut bo nie może odebrać w pracy. Listonosz też jest w pracy i będąc życzliwym w takich sytuacji to nawet tych 60 listów nie doręczy dziennie.
  • Coraz więcej dostawców usług oferuje możliwość otrzymywania rachunku w formie elektronicznej. Jest to zarówno oszczędność papieru, pieniędzy za znaczek jak i czasu dla wszystkich. Nie bójmy się korzystać z takiej formy.

Sytuacja kadrowa nie jest łatwa i według szacunków związków zawodowych w całym kraju brakuje tysiąca listonoszy. Szczególnie w dużych miastach pensja dla początkującego doręczyciela na poziomie 1600 zł na rękę w świetle sytuacji na rynku pracy w Warszawie nie wypada rewelacyjnie.  Pieniądze to nie wszystko można powiedzieć i praca listonosza ma też swoje uroki:

  • umowę o pracę
  • pensję zawsze na czas i premię miesięczną
  • wolne weekendy
  • trzynastą pensję i dodatek stażowy
  • dofinansowanie do wypoczynku
  • atrakcyjne warunki zakupu prywatnej opieki medycznej i karty Multisport

Zapraszamy do zapoznania się z rekrutacją RSM/977/2018 na stanowisko listonosza pieszego na Białołęce i poczuć na własnej skórze jak ciężka jest to praca. Stałe przeciążenie obowiązkami  sprawia, że w internecie łatwo natknąć się na mało-pochlebne komentarze. Po okresie świątecznym, który jest najcięższy, w wewnętrznej sieci spółki pojawiła się informacja dla pracowników:

Każda z naszych internetowych aktywności jest monitorowana. Wszystko, co publikujemy w internecie, jest zapisywane na różnych serwerach i może być w przyszłości wykorzystane przeciwko nam. Internet nie jest przestrzenią, w której możemy czuć się bezkarni.

Pracownik nie może szkodzić własnej firmie nie tylko materialnie, ale także nadszarpując jej wizerunek publicznie. Apel miał uczulić, na internetową działalność, aby była pozbawiona negatywnych emocji. O co mogliby zaapelować sami pracownicy? O nie obwinianie listonoszy, będących jednym trybikiem machiny, obrywającym na końcu za całe działanie Poczty Polskiej. Panie w “okienkach” też wykonują heroiczną pracę uwijając się jak w ukropie z administracyjną pracą. Składanie kolejnych reklamacji  poza statystyką nie sprawi, że puste etaty się zapełnią chętnymi do pracy.

P.S. Już nie długo ruszą pisma z Urzędu Dzielnicy w sprawie przekształcenia użytkowania wieczystego we własność.