Mistrzowie kamuflażu na Żerańskiej

Nie minęły dwa miesiące od wytyczenia nowego przejazdu rowerowego przez ulicę Żerańską, który kosztował miasto jedyne 390 tyś zł, a już stan nawierzchni zaczyna wołać o pomstę do nieba. Czerwona farba, którą pokryto jezdnię jest niewystarczająco wytrzymała jako środek kryjący drogi przeznaczone dla aut. Wystarczyło kilka tygodni żeby farba została częściowo zdarta przez opony samochodowe.

Tworzenie infrastruktury rowerowej na skróty w pełnej okazałości. Najpierw wydzielono pas rowerowy kosztem ruchliwego chodnika wzdłuż Modlińskiej pogarszając przejrzystości zasad użytkownika i bezpieczeństwa. Teraz Zarząd Dróg Miejskich będzie może co kwartał odnawiał malowanie na koszt podatników, o ile wykonawca nie poczuje się do odpowiedzialności ponownego wymalowania przejazdu na swój koszt.

Prawdziwe problemy zaczną się na wiosnę w razie kolizji rowerzysty, czy to z pieszym , czy samochodem na jezdni. Oznakowanie infrastruktury drogowej powinno być jasne i przejrzyste. Tymczasem taki stan rzeczy wymaga od uczestników ruchu zdolności wnikliwej analizy swojej sytuacji prawnej, na którą zwyczajnie nie ma czasu w ciągu kilku sekund przekraczania jezdni. Tylko czekać jak dla wyrobienia statystyk zacznie się karać w tym miejscu pieszych, rowerzystów i kierujących samochodami , ponieważ w ocenie pierwszeństwa będzie można się tu tylko zdać na uznaniowość służb mundurowych.

Polecane:

Przyczajone pasy, lewitujący pieszy …
1,5km korek dla mieszkańców Białołęki z okazji Andrzejek od ZDM
Jak nie projektować ścieżek rowerowych
Rondo niezgody