Kocham zapach napalmu o poranku

To nie cytat z filmu Czas Apokalipsy, a szara rzeczywistość. Mieszkańcy Żerania zdążyli już przywyknąć do hałasu znad Kanału Żerańskiego. Na drugim brzegu mieści się skup złomu, gdzie ciężki sprzęt budowlany kruszący beton potrafi uprzykrzać spacery mieszkańcom. Tym razem nie tylko słuch, ale i węch może delektować się sąsiedztwem hurtowni odpadów.

Z początkiem 2018 roku wprowadzono podwyżki opłat za składowanie odpadów tzw „marszałkowskiej”, gdzie za każdą tonę stawka wynosi 270 zł. Resort argumentował zmianę chęcią napędzenia zbiórki z podziałem na frakcję (papier, szkło, plastik) jednocześnie powstrzymując od składowania odpadów w nieskończoność. Nieoczekiwanie składowiska zaczęły przeżywać istnego pecha i nękają je pożary.  Problem oczekiwania w kolejce do spalarni się natychmiastowo rozwiązuje, a jeszcze można zgarnąć wypłatę od ubezpieczyciela.

Na terenie Polski doliczono się w tym roku już 70 przypadków i liczba ciągle rośnie. Temat znany dotąd z mediów puka do naszych drzwi. Stowarzyszenie Razem dla Białołęki bije na alarm i w interpelacji radnej Marioli Olszewskiej można znaleźć więcej szczegółów problemu sygnalizowanego od dłuższego czasu. Miasto nie podejmuje żadnych skutecznych działań, a wręcz cicho przyzwala na kwitnięcie procederu. Na dodatek zastępca burmistrza Marcin Adamkiewicz  proponuje uprzątnięcie sąsiadującego terenu za 10mln pozyskanych ze środków publicznych mimo, ze to prowadzona działalność gospodarcza przyczynia się do degradacji działek miejskich. Szczęśliwie wybory zbliżają się wielkimi krokami.