Awizo w skrzynce zamiast przesyłki

Coraz więcej mieszkańców Białołęki nie otrzymuje przesyłek rejestrowanych bezpośrednio do domu. Listonosz nawet nie sprawdza domofonem czy adresat jest w lokalu, ale z automatu zostawia awizo w skrzynce na listy. Cały dzień człowiek czuwa na list w mieszkaniu, a wycieczka do placówki i tak jest nieunikniona, żali się Pani Monika w poście na jednej z grup osiedlowych, który rozpętał istną burzę.

Nawet najstarsi górale nie wiedzą, kiedy powstała filia urzędu pocztowego przy Kowalczyka 3. Mały lokal z dwoma okienkami zaspokajał przez lata potrzeby mieszkańców Żerania.  W 2014 roku rozpoczął się boom budowlany, a okolica zapełniać nowymi blokami.  Trzy tysiące nowych adresatów w rewirze do obsłużenia, a rąk do pracy brak.  Czy czeka nas pocztowy armagedon, pytamy u źródła:

awiza pocztowe skrzynka na listy poczta polskaPraca zaczyna się od ósmej rano na posortowaniu listów według ulic i budynków. Całymi godzinami człowiek skanuje do systemu przesyłki polecone zanim wyruszy w teren. Na nowych osiedlach jest tego wyjątkowo dużo: wszelakie pisma z sądów, banków, urzędów. Do wielu przesyłek już na wstępie można wystawić awizo, kiedy waga przekracza 2kg albo gabaryt nie zmieści się do skrzynki. Listonosz jest w stanie efektywnie doręczyć około 60 listów poleconych dziennie, a jednocześnie potrafi ich przyjść kilkaset. Pozostaje wziąć te 60 i zostawić resztę na jutro, jutro podobnie i tak zaległości będą się kumulować. Całą Polskę obiegła historia placówki Poczty Polskiej w Mysiadle, która dostarczała listy z miesięcznym opóźnieniem. Mniejsze zło wziąć te 60 dla lokali użytkowych, a resztę dla mieszkańców awizować.  Stąd historie, jak Pani Moniki, która będąc w domu nigdy nie doczekała się dzwonka do drzwi od listonosza. Pozostaje wybrać się do placówki pocztowej, gdzie mamy drugą stronę medalu. Te kilkaset osób szturmuje dwa okienka filii w budynku SM Żerań i możemy być pewni kolejki o każdej porze dnia. Po  większe paczki trzeba jechać do głównej placówki przy Atutowej 11, gdyż warunki lokalowe nie pozwalają na przetrzymywanie tak dużych gabarytów. W terenie dochodzi jeszcze wrzucanie ulotek i gazetek, a to wszystko za 1570 zł na rękę niezależnie od pogody na dworze.

Wiele osób szokuje liczba 60 doręczeń na dzień. Zanim ktoś skrytykuje pracowników poczty, że są leniwi, zapoznajmy się z największymi utrudnieniami w ich pracy:

  • Trudno oczekiwać, żeby listonosz chodził po każdym piętrze i pukał do kolejnych drzwi. W nowym budownictwie ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, że mają niesprawny domofon otwierając drzwi kodem. Nieintuicyjna centralka zmuszająca do odczekania pół minuty pomiędzy wyborem innego numeru lokalu (zabezpieczenie przed dzieciakami dzwoniącymi po wszystkich mieszkaniach) też nie usprawnia pracy doręczyciela. Upewnijcie się, że domofon jest sprawny, a przy klawiaturze jest instrukcja jego użytkowania. 
  • Przerwanie wrzutki do skrzynek pytaniami, czy “może ma Pan coś dla mnie” wychodząc z psem na spacer. Potem stwierdzenie, że nie wziąłem dokumentów i niech jednak zostanie awizo. Dywagowanie zabiera cenny czas, który pozbawia możliwości doręczenia listu kolejnemu adresatowi. Idąc na rękę listonosz ryzykuje posądzenie o wydanie korespondencji nieuprawnionej osobie. Widzicie listonosza przy skrzynkach, pozwólcie mu kontynuować wrzutkę.
  • Brak informacji przy windzie o podziale lokali według pięter. Kiedyś to były czasy, numeracja w każdej klatce rozpoczynała się od jedynki i pięła się ku górze. Z dużym prawdopodobieństwem można było zgadnąć piętro znając liczbę lokali na kondygnacji. Potem przyszła numeracja idąca w setki wg uznania deweloperów i bez takiej ściągawki przy windzie listonosz krąży między piętrami szukając lokalu. W progu będąc witanym “nie śpieszyło się panu do mnie”. Kurierzy firm też docenią takie udogodnienia z Waszej strony.
  • Jak już listonosz zadzwonił domofonem, wjechał na odpowiednie piętro, stanął przed drzwiami to jedynym marzeniem jest doręczenie tak bardzo oczekiwanej przesyłki. Oczywiście każdy też może odmówić przyjęcia i lecimy dalej. Na litość, konsultacje telefoniczne z małżonką, która nie odbiera i prośba, żeby poczekać te kilka minut bo nie może odebrać w pracy. Listonosz też jest w pracy i będąc życzliwym w takich sytuacji to nawet tych 60 listów nie doręczy dziennie.
  • Coraz więcej dostawców usług oferuje możliwość otrzymywania rachunku w formie elektronicznej. Jest to zarówno oszczędność papieru, pieniędzy za znaczek jak i czasu dla wszystkich. Nie bójmy się korzystać z takiej formy.

Sytuacja kadrowa nie jest łatwa i według szacunków związków zawodowych w całym kraju brakuje tysiąca listonoszy. Szczególnie w dużych miastach pensja dla początkującego doręczyciela na poziomie 1600 zł na rękę w świetle sytuacji na rynku pracy w Warszawie nie wypada rewelacyjnie.  Pieniądze to nie wszystko można powiedzieć i praca listonosza ma też swoje uroki:

  • umowę o pracę
  • pensję zawsze na czas i premię miesięczną
  • wolne weekendy
  • trzynastą pensję i dodatek stażowy
  • dofinansowanie do wypoczynku
  • atrakcyjne warunki zakupu prywatnej opieki medycznej i karty Multisport

Zapraszamy do zapoznania się z rekrutacją RSM/977/2018 na stanowisko listonosza pieszego na Białołęce i poczuć na własnej skórze jak ciężka jest to praca. Stałe przeciążenie obowiązkami  sprawia, że w internecie łatwo natknąć się na mało-pochlebne komentarze. Po okresie świątecznym, który jest najcięższy, w wewnętrznej sieci spółki pojawiła się informacja dla pracowników:

Każda z naszych internetowych aktywności jest monitorowana. Wszystko, co publikujemy w internecie, jest zapisywane na różnych serwerach i może być w przyszłości wykorzystane przeciwko nam. Internet nie jest przestrzenią, w której możemy czuć się bezkarni.

Pracownik nie może szkodzić własnej firmie nie tylko materialnie, ale także nadszarpując jej wizerunek publicznie. Apel miał uczulić, na internetową działalność, aby była pozbawiona negatywnych emocji. O co mogliby zaapelować sami pracownicy? O nie obwinianie listonoszy, będących jednym trybikiem machiny, obrywającym na końcu za całe działanie Poczty Polskiej. Panie w “okienkach” też wykonują heroiczną pracę uwijając się jak w ukropie z administracyjną pracą. Składanie kolejnych reklamacji  poza statystyką nie sprawi, że puste etaty się zapełnią chętnymi do pracy.

P.S. Już nie długo ruszą pisma z Urzędu Dzielnicy w sprawie przekształcenia użytkowania wieczystego we własność.

Polecane: